Wernisaż wystawy prac podopiecznych Bonifraterskiego Centrum Opieki Hospicyjnej we Wrocławiu SZTUKA POMAGANIA

W poniedziałek 4 kwietnia odbył się wernisaż wystawy prac podopiecznych Bonifraterskiego Centrum Opieki Hospicyjnej we Wrocławiu. To unikatowa inicjatywa, w której pacjenci (dorośli) z hospicjum stacjonarnego pomagają pacjentom (dzieciom) z hospicjum domowego poprzez sztukę. Partnerami merytorycznymi przedsięwzięcia są: Muzeum Narodowe i Akademia Sztuk Pięknych we Wrocławiu oraz Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju.

Gośćmi honorowymi spotkania było czworo twórców: Pani Halina Naleśniak, Pani Bożena Olobry, Pani Stanisława Pałętka i Pan Franciszek Wronka. Uroczyste otwarcie zainicjował dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu Pan Piotr Oszczanowski, by przekazać głos pomysłodawcy całego przedsięwzięcia Michałowi Krasnosielskiemu oraz Przeorowi Konwentu Bonifratrów bratu lekarzowi Łukaszowi Dmowskiemu. Uroczystość wzbogacili mini recitalem gitarowym Beata Atłas i Filip Pokusa. Było wiele wzruszeń, uśmiechów, podziwu.

Wystawę można oglądać bezpłatnie w godzinach otwarcia muzeum. Będzie dostępna do 22 kwietnia 2016 r. Warto odwiedzić muzeum, by zobaczyć prawdę jaka bije z tych prac. A jeśli któraś, lub kilka grafik, Państwa zachwyci będzie okazja, by mieć ją na własność. Zapraszamy na aukcję prac, która odbędzie się 23 kwietnia 2016 r., o godz. 16.00 w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Cały dochód z aukcji zostanie przekazany na rzecz naszych podopiecznych.

O idei warsztatów artystycznych, których finałem jest wystawa w Muzeum Narodowych pisaliśmy szczegółowo tutaj http://www.hospicjum.wroc.pl/artykuly/sztuka-pomagania

Fragment wywiadu z Panem Franciszkiem Wronką, twórcą prac, który uczestniczył w projekcie od samego początku. Pytania ułożone zostały przez wolontariuszkę Bonifraterskiego Centrum Opieki Hospicyjnej Hannę Krzyżosiak.

Hanna Krzyżosiak: Czy kiedykolwiek wcześniej np. w dzieciństwie, młodości interesował się Pan sztuką, rękodziełem albo działaniami artystycznymi?

Franciszek Wronka: Nigdy się tym nie interesowałem. Nie miałem ku temu żadnej sposobności. I dopiero tutaj, podczas choroby spodobało mi się i zacząłem uczyć się akwaforty.

HK: Czy ta technika akwaforty jest trudna?

FW: Nie jest trudna, ale wymaga cierpliwości. I bez nerwów. Dokładne wykonanie pochłania bardzo dużo czasu. Trzeba wytrwałości. Dużo czasu zajmuje zrobienie jednego rysunku. Nie jest to takie łatwe, jak się zdawało przy pierwszym moim rysunku przedstawiającym delfina. Nauczyłem się dopiero przy drugiej partii, rysując Bobra, punktowo, „kropkowo”. Zajęło mi to cztery tygodnie. Pracowałem po dwie godziny, więcej nie, bo wzrok słaby, a  mam tylko jedno oko.

HK: A skąd Pan czerpał inspiracje na tematy swoich prac?

FW: Akwafortę poznałem dzięki Pani Agacie Gertchen, to Ona mi wytłumaczyła, na czym to polega. Nigdy wcześniej tego nie widziałem, ani w żadnych szkołach, ani w zaocznym technikum, gdzie rysunek miałem tylko przez rok. Wszystkie te zwierzęta wybierałem i zrobiłem na wzór z pewnej książki. Potem wybrałem sobie konia i zrobiłem dwie prace. Drugi ładnie wyszedł, pierwszy nie. Potrzeba trochę wprawy. Nie wolno się spieszyć. Lepiej robić dwa, trzy dni dłużej. Jeśli oko mnie boli, przestaję, im dłużej, dokładniej, tym ładniej wszystko wychodzi po wytrawieniu. Dopiero jak płytkę wytrawią i przyjdzie odbitka, wtedy widać, czy poświęciło się temu odpowiednio dużo czasu.

HK: Jak długo średnio pracuje się nad taką jedną pracą?

FW: Według tego, co ja robiłem, to przynajmniej trzeba 12 – 14 godzin, żeby to dokładnie wszystko wypełnić.

HK: Namawiał Pan innych Pacjentów do włączenia się w ten projekt?

FW: Tak, Andrzeja, ale był tu krótko, był bardzo chory (autor dwóch grafik, które znalazły się na wystawie: „Widok ze słońcem” i „Śnieżka”).

HK: Czy Podobają się Panu stworzone grafiki?

FW: Podobają mi się. Jest parę ładnych prac. Moja podoba mi się jedna. A pozostałe to teraz inaczej zacząłbym robić. Ten konik i bóbr, wyszły estetycznie, ale dużo czasu temu poświęciłem. W domu mam ich fotografie, jako pamiątkę.